Effective Altruism Poland

Potrzebujemy więcej katolickich efektywnych altruistów!

Panie Profesorze, jest Pan jednym z tych katolickich profesorów, którzy stąpają twardo po ziemi i nie uciekają przed wyzwaniami, jakie stawia przed nami współczesny świat. Jak Pan ocenia powstały stosunkowo niedawno ruch nazywany Efektywnym Altruizmem?
Hmm. Z jednej strony jest to coś absolutnie nadzwyczajnego. Chrześcijanie powinni nieść świadectwo chrystusowe - nakarmić głodnych, przyjąć pod swój dach bezdomnych i ogólnie troszczyć się o osoby marginalizowane. Każdy ruch, który stawia sobie za cel uczynienie nas lepszymi pod tym względem, powinien być powitany z otwartymi ramionami. Niepokoi mnie jednak trochę to, że Efektywny Altruizm jest w tej chwili zdominowany przez utylitarystów, którzy wszystko przeliczają. Nie ma wystarczającej ilości osób, które patrzą z nieco szerszej perspektywy moralnej. Wiele kwestii i wartości, które mają znaczenie np. dla etyki cnót jest pomijanych, bo są to rzeczy, które nie są mierzalne. A jak powinniśmy myśleć o indywidualnym powołaniu? Co z ustanowieniem personalnych relacji z tymi, którym pomagamy? Jak ustosunkować się do obowiązków, które mamy wobec rodziny i lokalnej społeczności? Myślę, że to wszystko da się pogodzić z efektywnym altruizmem, ale gdy brakuje osób, które poruszają te problemy, łatwo o nich w ogóle zapomnieć.


zdjęcie Charliego Camosy
 
Charlie Camosy jest profesorem etyki na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Publikował w takich czasopismach jak American Journal of Bioethics, Journal of Medicine and Philosophy, Journal of the Catholic Health Association i prasie popularnej. Wszystkie jego dotychczasowe książki tj. Too Expensive to Treat?, Peter Singer and Christian Ethics i For Love of Animals zostały nagrodzone. W zeszłym miesiącu ukazała się Beyond the Abortion Wars. Pełni wiele funkcji, w tym jest doradcą w Faith Outreach Office przy Humane Society of the United States i członkiem grupy "Contending Modernities", która prowadzi dialog ze świeckimi i islamem. Założył też Catholic Conversation Project.

Pan sam poruszał dość obszernie niektóre z tematów, które są priorytetowe dla efektywnych altruistów np. biedę na świecie czy cierpienie zwierząt. Niestety Pana książki nie są jeszcze dostępne po polsku. Czy może nam Pan streścić swoje poglądy w tym zakresie? Czy katolicy powinni wspomagać kraje rozwijające się? Czy powinni przestać jeść mięso?
Przepadam za Polakami, więc mam nadzieję, że szybko przetłumaczycie moje książki, żebym mógł do Was przyjechać i podyskutować na ten temat głębiej. [śmiech] Choć chrześcijanie mają szczególne obowiązki wobec najbliższych, już św. Tomasz z Akwinu wyraźnie zaznaczył, że te obowiązki nie powinny górować, gdy inni potrzebują nas bardziej. Dla większości z nas, żyjących w krajach wysokorozwiniętych to, co wydajemy na siebie i swoich bliskich jest niewspółmierne do potrzeb ludzi w krajach rozwijających się. Mając to na względzie, uważam, że chrześcijanie mają bardzo poważny obowiązek, by pomóc tym, którzy żyją w totalnej biedzie. Nie mówię tu nic nowego. Jeśli zajrzymy do Katechizmu Kościoła Katolickiego, przekonamy się, że nieudzielenie pomocy tym, którzy umierają z głodu jest uznawane za formę zabójstwa.* Inna kwestia to sposób, w jaki się odżywiamy. Wydajemy tyle pieniędzy na niepotrzebne luksusy. Mięso jest jedną z najdroższych form pożywienia - farmy przemysłowe powstały po to, byśmy tej ceny aż tak nie odczuwali, jednak dla zwierząt na nich hodowanych to istna męczarnia. Na dodatek są one zabijane w okrutny sposób. Poświęciłem całą książkę temu zagadnieniu.** Naszym świętym obowiązkiem jest jeść etycznie, w tym właśnie unikać luksusu, jakim jest jedzenie mięsa, a szczególnie tego pochodzącego z farm przemysłowych.

Czy przyszłe pokolenia mają jakieś prawa? A jeśli tak, to czy powinniśmy wziąć je pod uwagę? Obawia się Pan tego, że nasz gatunek przestanie istnieć?
Przyszłych pokoleń jeszcze nie ma, za wyjątkiem może ewentualnie w naszej wyobraźni, więc nie mogą mieć żadnych praw, a przynajmniej nie w sensie, w którym ja rozumiem to słowo. Tak naprawdę to nie jestem pewny czy pojęcie "praw" powinno być stosowane i do obecnie żyjących ludzi. Ta koncepcja wywodzi się zresztą ze skoncentrowanego na jednostce konsumpcjonistycznego podejścia. Pomijając jednak te zastrzeżenia, Benedykt XVI wezwał wszystkich chrześcijan do tzw. solidarności międzypokoleniowej.*** Polacy już zapisali się na kartach historii jeśli chodzi o solidarność i mam nadzieję, że znowu spełnią ważną rolę w budowaniu nowej solidarności, mającej na względzie przyszłe pokolenia.

Katolicy starają się unikać mniejszego zła - zło zawsze pozostaje złem. A co, jeśli chodzi o większe dobro? Czy powinniśmy starać się uczynić go tyle, ile tylko się da czy nie ma to większego znaczenia tj. dobro jest zawsze dobrem i liczy się jedynie nasza intencja dokonania go?
Katolicka teologia moralna odrzuca dychotomię: etyka cnót vis konsekwencjalizm. Obie pełnią bardzo, ale to bardzo ważną rolę. Jak starałem się wyjaśnić wcześniej, przy okazji omawiania biedy, zarówno cnota, jak i konsekwencje naszych działań mają znaczenie. Katolicyzm jest bardzo pojemny. I to kolejny przykład na to, że nie powinniśmy postrzegać jako wykluczających się opcji, które mogą się z powodzeniem uzupełniać.

Czy mógłby Pan podać jakieś przykłady organizacji katolickich, które są rzeczywiście efektywne?
Prawie wszystkie katolickie organizacje udzielające pomocy zagranicą są znacznie bardziej efektywne niż ich świeckie odpowiedniki. A to dlatego, że przez kościoły są zintegrowane ze społecznościami, którym pomagają. Catholic Relief Services, na przykład, od parafian na danym obszarze dowiaduje się czego potrzebują zamieszkujący go ludzie i wobec tego może odpowiedzieć dokładnie na ich oczekiwania. Inne organizacje często prezentują bardziej paternalistyczne podejście i z góry zakadają co będzie potrzebne. Caritas International jest drugą wspaniałą organizacją o podobnej sile oddziaływania. Obie funkcjonują w zgodzie z katolickim nauczaniem, więc mamy pewność, że nie zaangażują się w neokolonialne praktyki narzucające pochodzące z bogatych krajów sposoby regulacji rozrodu. W przypadku innych organizacji często załada się - znowu paternalistycznie (a czasem nawet i rasistowsko) - że aby poradzić sobie z problemem biedy w danym kraju, trzeba ograniczyć wzrost jego populacji.

Wiele osób postrzega chrześcijaństwo (choć może protestanci są pod tym względem pewnym wyjątkiem) przez pryzmat 10 przykazań, które są w większości zakazami, a przecież Jezus dał ludziom nowe przykazanie, aby się wzjamenie miłować. Czy mamy więc także nakazy, które powinny popychać nas do działania?
Chrześcijaństwo zaczęło się od Jezusa Chrystusa, który nakazał nam kochać innych. Jeśli uważnie wczytamy się w Nowy Testament, zauważymy, że to, co Jezus mówi o rodzinie nie jest jednoznaczne. Mówi chociażby, że nasze uczucia wobec najbliższych nie powinny przysłaniać nam innych osób, zwłaszcza tych, znajdujących się w potrzebie. I choć nie odwołuje się zbyt często do piekła, ostrzega, że grozi ono tym, którzy ignorują bliźnich, w szczególności zaś tych, którzy są ubodzy.

Co sądzi Pan o zakonach kontemplacyjnych? Czy jest w porządku tylko się modlić przez całe życie? Jak to uzasadnić osobie niewierzącej?
Ja jestem zachwycony zakonnikami/cami. Życzyłbym sobie, żeby więcej osób dawało przykład oporu konsumpcyjnej kulturze, w której żyjemy, dla której prawdziwe życie to tylko takie, w której ma się dom, samochód itd. Życie zakonne jest pięknym symbolem tego, że życie jest czymś ponad materię. Szczególnie w wyjątkowo konsumpcyjnej kulturze Zachodu należy przypominać, że są wyższe wartości: Bóg, anioły, cuda i inne wymiary, których nie da się sprowadzić do praw fizyki. Ponadto wielu z tych, którzy spędzili życie na modlitwie, kontemplacji świata i pisaniu było jednymi z najgorętszych zwolenników pomocy ubogim. Przez większą część historii ludzkości i nadal w wielu miejscach na świecie większość osób rozumie te dwa wymiary rzeczywistości. Nie jestem pewien czy da się to jakoś objaśnić tym, którzy w nie nie wierzą. Jak wszystkie pierwsze założenia (nawet te przyjmowane przez ateistów), są one osadzone na wierze, nie - racjonalnym argumencie.

Wierzy Pan, że ludzie o różnych światopoglądach mogą nie tylko pracować razem, ale nawet i osiągnąć wspólnie coś więcej?
Ależ oczywiście. Największym katolickim teologiem był św. Tomasz z Akwinu, który zawzięcie mierzył się z myślą takiego poganina, jakim był Arystoteles, dopuszczający przecież nawet dzieciobójstwo. Choć ich poglądy były tak odmienne, to św. Tomasz uczciwie z nimi polemizował (ja osobiście nazywam to "intelektualną solidarnością"). W efekcie powstała w zasadzie podstawowa katolicka teoria, z której korzystamy do dziś. My też powinniśmy dyskutować i współpracować z tymi, którzy się od nas różnią. Efekty mogą okazać się nie mniej spektakularne.


Dziękujemy bardzo za rozmowę.

 
 

* 2269: "Zgoda społeczności ludzkiej na klęski głodu bez prób zaradzenia im jest skandaliczną niesprawiedliwością i poważną winą. Przez lichwiarstwo i chęć zarobku, powodujące głód i śmierć swoich współbraci, spekulanci pośrednio popełniają zabójstwo, za które są odpowiedzialni."
** For Love of Animals: Christian Ethics, Consistent Action, Franciscan Media, Cincinnati, 2013.
*** http://magazynfamilia.pl/drukuj/Papieskie_oredzie_na_43_Swiatowy_Dzien_Pokoju,2262,76.html